Pakowanie walizki – moje sposoby na miłą podróż

Czy nie masz czasem tak, że najlepiej spakowałabyś do walizki całą garderobę i ciągle wydawałoby Ci się, że o czymś zapomniałaś? Od kiedy pamiętam moje kilka pierwszych wyjazdów i pakowanie to był jakiś kosmos. Nie wspomnę jak to wyglądało kiedy na świecie pojawił się mój syn. Ale jak wiadomo sztuka czyni mistrza więc i ja opanowałam pakowanie walizki do perfekcji. Chociaż nie będę ukrywała, że czasem wracam do starych nawyków, o których być może kiedyś napiszę. Niemniej jednak zbliżają się wakacje i jest to dobry temat, aby zastanowić się nad swoim bagażem podróżnym. Na początek przyjrzymy się temu jak sprostać z ilością ubrań do ilości miejsca i wagi danej walizki. Dziś chciałabym się skupić na kilku kategoriach, m.in. weekendowe wyjazdy we dwoje do dużych miast, rodzinne wyjazdy tygodniowe oraz wypady za miasto.

Weekend we dwoje

Kiedy tylko mamy możliwość z mężem wyrwania się na kilka dni we dwoje długo nie musimy się zastanawiać. Pozostaje tylko kwestia wyboru miejsca, rezerwacja biletów lotniczych oraz hotelu no i oczywiście spakowanie bagażu. Z reguły we dwoje podróżujemy do dużych miast np. Rzym, Paryż, Wenecja. Słysząc te nazwy od razu mam kilka skojarzeń z każdym z nich. Nie zawsze były one do końca trafne, ale będąc już kolejny raz wiem jakich rzeczy nie pakować a jakie są niezbędne. Zacznę od tego najprzyjemniejszego dla mnie czyli wieczorne kolacje. W każdym z tych miast jaki i zapewne w wielu innych gdzie jeszcze nie byłam kolacja to najważniejszy posiłek dnia. Więc jeśli faktycznie najważniejszy to i strój musi być odpowiedni. W zależności od ilości wieczorów dokładnie tyle pakuje wieczorowych kreacji – sukienki, garnitur, spódnice itp. + jeden zestaw zapasowy, gdybym ostatecznie chciała coś zmienić ze względu na samopoczucie. Najczęściej jest to zestaw tzw. bezpieczny, czyli już go miałam kiedyś na sobie i świetnie się w nim czułam, ale na wyjazd np. za mało seksowny lub zbyt pospolity. Czasem mnie on ratuje. Dokładnie planuję tę część garderoby więc za każdym razem sprawdzam pogodę pod kątem deszczu i temperatury. Jeśli zapowiadają deszcze to wiadomo, że raczej wieczór spędzimy w lokalu. Natomiast jeśli temperatura pozwala to nie wyobrażam sobie jeść w pomieszczeniu. Do kreacji wieczorowej zawsze mam szpilki lub sztyblety (te ostatnie wykorzystuję również do chodzenia w ciągu dnia poza płaskimi sandałami, baletkami i butami z szerokim obcasem nie wyższym jak 6 cm).

Natomiast jeśli chodzi o dzień podczas, którego zwiedzamy, staramy się zachowywać jak mieszkańcy danego miejsca. Pijemy poranną kawę zagryzając criossantem, nigdy nie zamawiamy cappuccino po 12:00, często odchodzimy od centrów zatłoczonych turystami, żeby znaleźć takie typowe miejsca dla mieszkańców. Siedzimy i po prostu oglądamy toczące się życie we własnym rytmie. Oczywiście nie unikamy głównych atrakcji (w Rzymie za każdym razem wrzucam pieniążek do Fontanny di Trevi i jak tylko mogę wracam do niej żeby po prostu na nią popatrzeć a w Paryżu dzień bez odwiedzenia wieży Eiffla to dzień stracony). Dlatego też strój musi być wygodny, ale jak się przekonałam we Francji również powinien być raczej elegancki. No może nie jak na kolację, ale obuwie sportowe wg Francuzów służy głównie do biegania. I tak faktycznie jest. Nie widziałam ani jednego Francuza w butach sportowych, które nadawałyby się na siłownię. Na takie okazje wybieram wtedy konkretne zestawy tak jak w przypadku strojów wieczorowych:

Jeansy + sweterki + sztyblety + trencz

Jeansy + botki + koszulka + marynarka

Chinosy + baletki + koszula + okulary

Cygaretki + koszule/sweterki/koszuli + baletki + kapelusz i koniecznie duże okulary

Sukienki + sandały/espadryle + torebka/koszyk + okulary

Spódnice wszelkiego rodzaju (ja preferuję za kolano lub maxi) + bluzeczki + espadryle/baletki + kapelusz

+ wszelkiego rodzaju dodatki chustki, spinki do włosów, duże kolczyki

itd.

W zależności od pory roku kieruję się wielkością walizki, którą mam zawsze. Niemniej jednak w ubiegłym roku do dużej po po prostu nie wiedziałam co mam spakować. Kiedy wrzuciłam kilka letnich sukienek, jedną kurtkę dżinsową, dwie spódniczki i jedne krótkie spodenki, do tego trzy pary butów i dwie torebki. Pół walizki zostało pustej. Nie miałam wtedy wolnej średniej bo tą zajął mój mąż więc dorzuciłam kilka innych rzeczy i zostało mi jeszcze miejsce na małe zakupy 🙂 Pomijając ten fakt kolejne walizki wielkości średniej zakupiliśmy zaraz po powrocie 🙂

Pakując rzeczy do walizki od strony technicznej zawsze dzielę ją na dwie strony. Lewa służy do zapakowania ubrań i pudełek z okularami. Ubrań nie zwijam w rulon przynamniej tych, którym mogłoby to zaszkodzić jak marynarki, odzież z piórami, płaszcze ipt. Układam je na płasko jedna na drugą jak najmniej składając. Dzięki temu uwierzcie mi wiele z nich nie muszę prasować na miejscu. Natomiast prawa strona pozostaje na kosmetyki, buty, torebki, paski, bieliznę i wszystkie inne drobne rzeczy. Biżuterię zawsze biorę do bagażu podręcznego.

Może to o czym napisałam powyżej jest banalne, błahe i trywialne, ale dla mnie takie wyjazdy we dwoje to jak jedna wielka randka. Od momentu zamknięcia drzwi do momentu ich otwarcia. Za każdym razem chcę się wtedy uczuć jakbym była na pierwszym spotkaniu z moim mężem kiedy się poznaliśmy. Bardzo tego pilnuję i staram się pielęgnować na każdym kroku. Dlatego też stroję się, pilnuję makijażu i dodatków każdego dnia. Nawet bardziej niż kiedy jesteśmy w domu. Wtedy zawsze coś jest ważniejsze. Natomiast tego czasu na wyjazdach nikt nam nie zabierze a jednocześnie my będziemy mieli piękne wspomnienia i kiedy nasz syn się wyprowadzi nie będziemy mieli problemu wybrać się po prostu we dwoje na kolejną randkę.

Rodzinne wyjazdy tygodniowe

No i tutaj na pierwszy rzut oka zaczynają się schody. Jeśli dobrze poznamy destynację i zorientujemy się jakie ubrania będą nam najbardziej przydatne to sprawa będzie dużo prostsza. My staramy się pakować we troje w dwie duże walizki, chyba że tak jak ostatnio linie lotnicze nie zezwolą na wyższą wagę jak 20 kg na walizkę nie patrząc na to, że pakowaliśmy się z dzieckiem. To wtedy możemy mieć większy problem i trzeba będzie zastanowić się nad trzecią walizką np. średnią. Pokonując tę trudność zawsze pada pytanie co zabrać. No właśnie jeśli wiemy, że będzie gorąco to na wszelki wypadek zawsze zabieram jeden cienki sweterek i kurtę jeansową czasem białą marynarkę. Pozostałe ubrania dostosowuję do tego co planujemy robić:

leniuchowanie – wygodne typowo letnie sukienki, których nie miałabym okazji ubrać w mieście, krótkie spodenki, spódniczki i bluzki na ramiączkach a do tego sandały i espadryle, torebka koszyk i torba plażowa

chcemy dodatkowo pozwiedzać – to trochę zmniejszam ilość powyższego, ale dokładam jakieś dwie sukienki miejskie i sportowe obuwie gdyby miały pojawić się jakieś skałki a także małą torebkę przez ramię na zamek

będziemy tylko zwiedzać – ubrania powinny być dostosowane do miejsc, które chcemy odwiedzić. W świątyniach zawsze musimy mieć zakryte ramiona i przynajmniej kolana (jedno długie pareo powinno załatwić sprawę); wszelkie wycieczki po górach nie obędą się bez dobrego obuwia, spodni czy spodenek i t-shirtów oraz np. plecaka czy nerki i koniecznie nakrycia głowy; muzea i inne wystawy zazwyczaj wymagają formalnego stroju

Biorąc pod uwagę powyższe naprawdę nie jest to trudne jeśli określimy typ wyjazdu. Później to już tylko kwestia wybrania odpowiednich dodatków. Czasem wystarczy dodać trzy, cztery rzeczy i w sumie okazuje się, że i na dwa tygodnie by starczyło 🙂 Ale, ale pomijając to co chcecie w podroży robić zawsze pamiętajcie, że będziecie szli na kolację. Z reguły w hotelach wymagany jest strój wieczorowy, w szczególności dotyczy on Panów – długie spodnie i koszula lub koszulka polo. Co innego jak jecie na mieście, tam regułami rządzą dane restauracje więc warto się wcześniej zorientować, żeby później nie czuć się nie na miejscu.

Wypady poza miasto

Uwielbiam wszelkiego rodzaju wyjazdy w różne części świata, ale jak przychodzi okres kiedy możemy wyjechać na działkę lub na wieś to jakby cały stres schodził ze mnie momentalnie. Wszystkie problemy zostawiam w domu wraz z internetem o ile nie jest to dłuży wyjazd jak na weekend, pakuję do samochodu naszego pieska i totalnie nie przejmuję się co będziemy robić. Tylko pogoda ma dla mnie znaczenie. Więc znajdą się i kalosze i dresy i również zwiewne sukienki ale może już nie tak eleganckie jak wyżej. Działkę traktuję jak totalny luz. Jasne, że jak mamy spotkać się w większym gronie na grila to wtedy zakładam coś bardziej “miastowego” ale tak na codzień wyskakuję na sportowo, na bosaka, a jak trzeba to i w kaloszach. Tutaj nie ma znaczenia walizka i jej wielkość bo zazwyczaj mamy na tyle blisko, że w każdej chwili możemy podjechać do domu i zabrać to co się zapomniało.

Błędy jakich należy unikać:

  • Nigdy nie pakuj się dzień przed, dobrze na około dwa tygodnie przed zrobić research w szafie, pranie wszystkiego co wpadło w oko i wydaje się odpowiednie na wyjazd.
  • Ułóż sobie plan podróży a następnie do niego dobierz odpowiednią garderobę.
  • Walizkę zacznij napełniać na dwa dni przed wyjazdem.
  • Nie zapomnij o dodatkach jak spinki, wsuwki, gumki do włosów, chustki, paski itp.
  • Nie pakuj ubrań przypadkowo bo na miejscu okaże się, że nie masz jak ze sobą połączyć dołu z górą gdyż totalnie są niedopasowane stylem czy porą roku.
  • Sprawdź czy faktycznie przydadzą Ci się spakowane kosmetyki do makijażu. Naprawdę podkład i temperatura 30+ to nie najlepsze rozwiązanie. Zdecydowanie lepiej wziąć rozświetlacz i bronzer jeśli obawiasz się bladości na twarzy przez pierwsze dwa dni. Ja zawsze tak robię chyba, że nie jest to okres letni!
  • Kosmetyki – jeśli dany hotel zapewnia kosmetyki i nie chcesz brać ich ze sobą to jedna moja dobra rada zabierz odżywkę do włosów. Moje włosy różnie potrafią się zachować i nie wyobrażam sobie po kąpielach w słonej wodzie okraszonych promieniami słonecznymi zostawić je bez porządnego nawilżenia. Do tej odżywki zawsze zabieram dodatkowo dwa produkty takie jak serum i elixir.
  • Pamiętaj o wysokich filtrach. Nie wystarczy pójść trzy razy na solarium, żeby skóra się przyzwyczaiła. Co innego sztuczne światło a co innego słońce. Polecam na dwa pierwsze dni filtr 50 a później ewentualnie 30. Naprawdę jeśli nie chcesz się spiec nie popełniaj błędu wielu ludzi i nie smaruj się pierwszego dnia filtrem 6.
  • Buty – jeśli na codzień nie chodzisz w butach na wysokich obcasach zabierz max jedne szpilki, które będą pasowały do wszystkich kreacji do których chcesz je założyć. Może się okazać, że ubierzesz je tylko raz bo wygrają płaskie sandały lub espadryle na koturnie. Temperatura czasem daje tak w kość, że szpilki to ostatnia rzecz jaką chciałabym założyć. U mnie ostatnie dwa wyjazdy świetnie sprawdziły się buty na szerokim obcasie max 6 cm.

Rzeczy, które czasem warto zabrać:

  • Jeśli mam dużo ubrań, które niestety się gniotą zabieram ze sobą prasowalnicę parową, nie zabiera dużo miejsca i naprawdę się przydaje szczególnie do koszul męża 🙂
  • Do bagażu rejestrowanego wrzucam czasem pustą, miekką torbę na zamek. Jest szczególnie przydatna kiedy chcemy przywieźć sobie coś delikatnego ale jako bagaż podręczny. Ostatnio wiozłam tak maski weneckie. Wtedy zapomniałam zabrać taką torbę i specjalnie kupowałam na miejscu w sklepie Disney’a (koszt 2,5 EU)
  • Suszarka i prostownica – w Europie zawsze ze mną lecą. Czasem rezygnuję z prostownicy ale suszarka musi być. Często te hotelowe są słabe i wieją strasznie gorącym powietrzem co bardzo źle wpływa na ogólny wygląd włosów
  • Słuchawki dla siebie i dla dziecka. Co prawda nie jestem zwolennikiem tabletu u dziecka, ale nie ukrywam, że sama korzystam z tej pomocy rodzicielskiej szczególnie w podróżach. Jeśli mój syn używa tego urządzenia to staram się, aby nie przeszkadzał innym więc daję mu dodatkowo słuchawki, których głośność uprzednio sprawdzam przed przekazaniem ich do użytkowania. Naprawdę zwiększa to komfort zarówno dziecku bo odpowiednio słyszy jak i innym pasażerom, którym być może przeszkadza dźwięk gry czy głos z bajki. Ja to bardzo szanuję bo sama również jestem użytkownikiem samolotu czy autokaru więc dbam zarówno o swoją psychikę jak i innych 🙂
  • Książka lub magazyn, najlepiej jakiś miesięcznik. Jeśli w podróż udaję się tylko z mężem to najczęściej zabieram jakąś gazetę. Kiedy lecę również z dzieckiem szczerze mówiąc nie zabieram już nic, bo nigdy nie mam czasu a nawet ochoty zajmować się lekturą. Natomiast na działkę jak najbardziej zabieram wszystko i właśnie tam mam najwięcej czasu na zatracenie się w lekturze. O ile jadę samochodem to nie ma dla mnie znaczenia tego typu bagaż tak już do samolotu to pamiętaj, że to dodatkowa waga, którą będziesz dźwigać, aż do momentu zameldowania się w hotelu.

Pamiętajcie ten wpis to tylko zbiór moich doświadczeń, które być może pomogą innym zorganizować sobie odpowiednio bagaż. Powyższe zdjęcia pochodzą z mojej biblioteki stworzonej na przełomie 2017/2019. Nie podróżowałam jeszcze z plecakiem jak @travelover, cały czas jest to przede mną, ani z walizką jako bagaż podręczny, co stanowi dla mnie ogromne wyzwanie. Niemniej jednak patrząc na ilość moich wszystkich wyjazdów mogę śmiało powiedzieć, że naprawdę powyższe metody sprawdzają się w stu procentach. Wrócę do Was niebawem z kolejnym wpisem dotyczącym bagażu już pod konkretny wyjazd gdyż tutaj mamy pewną zbieraninę a tak zobaczycie moją walizkę przygotowaną na jeden konkretny wyjazd. Dla mnie będzie to kolejne mega wyzwanie podróżnicze. Szczegóły już wkrótce.

Pozdrawiam

Marta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *