Stylizacje miesiąca – CZERWIEC

Czerwiec zleciał mi tak jakby go w ogóle nie było. Po pierwsze operacja naszego syna i czas jego dojścia do siebie spowodowały, że jedną trzecią miesiąca miałam już za sobą. Po drugie upały jakie nas nawiedziły spowodowały częstsze wypady poza miasto na działkę więc dni też płynęły szybciej. I tak oto mamy już 5 lipiec. Więc nadszedł czas na podsumowanie stylizacji i pojawiających się w nich kolorów oraz printów. Miniony miesiąc to głównie biele, pudrowy róż, beż, paski i trochę kwiatów.

Paski to nieodłączny element każdego sezonu wiosenno-letniego, a u mnie nawet zaczyna się wkradać zimą. Lubię paski – wszystkie bez wyjątku. W mojej garderobie wisi chyba z sześć koszul i mój mąż zaczyna podejrzewać, że kupuję co roku te same. Jednakże dopiero w tym roku stałam się posiadaczką sukienki (11 fotografia) gdzie paski są innego koloru jak niebieski czy granat i jestem z tego faktu bardzo zadowolona.

Jeśli chodzi o kwiaty to do tej pory nie byłam typem kobiety, która jakoś za nimi mocno szaleje. Wolę jednak stonowane printy. Chociaż nie ukrywam, że czasem samej zdarzy mi się zaszaleć i pokazać w pełnej odsłonie łąki. W tym miesiącu jednak postawiłam na kolorowe, ale bardzo małe kwiaty dla ożywienia całej stylizacji. Myślę, że mi się to udało.

Latem z reguły stawiam na jasne barwy i kiedy przyjdzie mi założyć coś ciemniejszego to jakoś nie do końca się w tym czuję. Jak byłam nastolatką (btw kiedy to było…) uwielbiałam chodzić w czerni. Wszystko co kupowali mi rodzice musiało być czarne. Później przeszłam na beże i na szarość. Ostatnio pisałam jak z szarości wróciłam do beży, ale róż zawsze zostawał daleko z tyłu. Jakbym była na niego uczulona. Wszystko co miało najmniejszy odcień tego koloru zawsze było odrzucane. Wolałam wtedy jakieś inne kolory jak zieleń, miętę, błękit, ale róż? No właśnie ten kolor przyczepił się do mnie w ubiegłym roku i jakoś tak został i chyba nie na chwilę. Ogólnie preferuję taki przybrudzony, matowy, jasny. No co będę Wam ściemniać – pudrowy róż zostaje wpisany na listę moich kolorów letnich zaraz obok bieli, szarości i beży. Poniżej możecie go zobaczyć aż na pięciu zdjęciach!!!

Nie wiem dlaczego, ale wszędzie gdzie czytałam o kolorze różowym pisano, że jest on kierowany tylko do małych dziewczynek. Gdzieniegdzie można doszukać się informacji, że różowy jest jak romantyczny spacer, wyrażenie sympatii, wzmacnia więzi międzyludzkie. Ja dodałabym jeszcze od siebie, że trzeba być odważnym, aby ten kolor zakładać. Przecież każdy z nas spotkał się z kawałami o blondynce, która wygląda jak barbie i lubi zakładać róż. Moim zdaniem do tego koloru trzeba również dojrzeć. Nie bez powodu świeżo upieczone mamy dziewczynek szaleją na jego punkcie i same zaczynają go nosić. Ja najbardziej lubię połączenie z bielą, beżem czy właśnie z szarym a nawet cały look różowy przełamany jakimś innym kolorem paska, butów czy torebki. Natomiast dużo mniej z czernią czy innymi ciemnymi barwami. Co może oczywiście ewoluować w okresie jesienno – zimowym.

Zgadzacie się z tym, że róż nie tylko jest dla małych dziewczynek?

Znacie jakieś inne znaczenie tego koloru?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *