Popołudnie w centrum mojego miasta

Słońce przez cały dzień przebijało się przez chmury. Drażniło oczy i skórę. Popołudnie… samochody w korkach, ludzie kręcący się w tą i tamtą, dzieci wracające ze szkoły. Tramwaje suną po szynach, niby cicho, ale dźwięk metaliczny odbija się od ścian kamienic. Gdzieś za rogiem słychać śmiech maluchów goniących gołębie. Musiałam zrobić zdjęcia u fotografa do różnych dokumentów… Głowa niżej, wzrok niżej, głowa lekko w lewo, pstryk…. dziękuję. Dobrze i jeszcze jedno… włosy za uszy, głowa niżej i w lewo. Znów pstryk… i po sprawie. Proszę wrócić za chwilę. Wszystko będzie gotowe.

Wyszłam na ulicę czując w oczach pieczenie, ślad po lampie błyskowej. Przebiegłam na drugą stronę. Usiadłam i podglądałam ludzi. Na przeciwko grupa chłopców omawiająca zadania domowe. Obok mnie bezdomny, wyciągnął bułkę i pomidora. Przeklinał coś pod nosem niezadowolony z życia. Znów dzieci rzucały chlebek ptaszkom. A tramwaje bez zmian sunęły po szynach zgodnie z rozkładem jazdy. Grupa osób wysiadała i wsiadała przez rozsuwane drzwi. Korek nie malał, samochody po woli i leniwie przesuwały się do przodu. Atmosfera była jakaś ciężka. Niby popołudnie, czas zmiany, dla innych czas wolny, dla kolejnych nowe obowiązki… Odebrałam zdjęcia i wtopiona w tłum poszłam dalej za swoimi planami tego dnia. Popołudnie gwarne, ciężkie, miłe, spokojne. Dla każdego inne….

Dobrego dnia Kochani…

koszula – ZARA / spodnie – Massimo Dutti / torebka – FURLA / buty – Jimmy Choo / zegarek – ALBERT RIELE

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *