ROGALIKI DROŻDŻOWE Z POWIDŁAMI Z PRZEPISU MOJEJ MAMY

Od dziecka pamiętam jak moja mama przygotowywała dla naszej całej gromadki rogaliki drożdżowe z okazji Marcinek. Był to dla nas jako dzieci wyjątkowy czas, ponieważ piekła je tylko raz w roku. Kiedy dorośliśmy i wyfrunęliśmy z gniazda tradycja ta się nie skończyła. Co roku zjeżdżamy do mojego rodzinnego domu wraz ze swoimi wypiekami i świętujemy jak za dawnych lat. Przynosimy ze sobą różnego rodzaju potrawy i smakołyki, jednak samo pieczenie rogalików zostawiamy mojej mamie. Nie ukrywam, że sama robię je u siebie, ale do mamy zabieram od jakiegoś czasu ciasto, którego jeszcze nikt z mojej rodziny nie piekł. W ubiegłym roku był to sernik w całkowicie nowej odsłonie, a dziś (bo spotykamy się jeden dzień wcześniej, aby posiedzieć do późnego wieczora) zabieram ze sobą Tiramisu z przepisu teściowej Agnieszki Trolese.

Agnieszka napisała pięknego ebooka o Włoszech i to właśnie w nim zdradziła ten rodzinny przepis przekazywany z pokolenia na pokolenie. Jeśli również chcecie go wypróbować to zachęcam do zakupu przewodnika, który znajdziecie TUTAJ. Być może zainspiruje on Was do zaplanowania wakacji w tym cudownym kraju. Agnieszka właśnie odbywa podróż dookoła świata wraz ze swoją rodziną i pokazuje wspaniałe miejsca. Warto do niej zaglądać na Instagram.

Wracając do przepisu na rogaliki, to uwierzcie mi prostszego nie ma. Robię je od kilkunastu lat i za każdym razem się udają, więc nie będę trzymała Was dłużej w niepewności. Poniżej znajdziecie dokładny przepis i sposób wykonania.

SKŁADNIKI:

CIASTO

500 g mąki

100 g świeżych drożdży

1 jajko

1 łyżeczka cukru

9 łyżek wody

1 koska palmy

szczypta soli

LUKIER

cukier puder

cytryna

wrzątek

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

1.Drożdże rozdrabniamy i wrzucamy do miski. Dodajemy cukier i mieszamy aż składniki się połączą ze sobą tworząc lepką maź.

2. Dodajemy pozostałe składniki i wyrabiamy ciasto.

3. Przygotowujemy garnek z zimną wodą. Wyrobione ciasto wg przepisu mojej mamy owijamy ściereczką (ja nie owijam) i wkładamy do wody. Kulka powinna się zanurzyć i po pewnym czasie wypłynąć na powierzchnię. Wtedy ciasto jest gotowe do przygotowania rogalików.

UWAGA! Nie zawsze ciasto opadnie podczas zanurzania na samo dno. Mi zdarzyło się tak po raz pierwszy w dniu dzisiejszym, ale ostatecznie nie miało to wpływu na smak rogalików.

4. Ciasto przekładamy do miski. Bierzemy niewielką jego część i rozwałkowujemy na blacie. Świetnym sposobem, który ja stosuję od zawsze jest położenie na rozwałkowany cienki placek dużego talerza i odcięcie brzegów. Dzięki temu zawsze mamy piękne koło, które dzielimy na mniejsze trójkąty. Wygląda to jak pokrojona pizza.

5. Na brzegach nakładamy co tylko nam się podoba. Ja zawsze mam powidła i trochę czekoladek dla mojego synka. W tym roku zrezygnowałam z tabliczki czekolady dzielonej na kostki, bo trudno się ją zawijało i wzięłam dropsy czekoladowe z KARMELLO.

Zwijamy rogaliki. Układamy na blaszce do pieczenia i wstawiamy do piekarnika. Ja ustawiam termoobieg na 170 stopni i wyciągam po prostu jak będą lekko zarumienione.

6. W trakcie pieczenia przygotowuję lukier. Wsypuję do kubeczka cukier puder, dodaję sok z cytryny i mieszam. Na końcu dolewam odrobinę wrzątku.

7. Po wyjęciu z piekarnika rogalików układam je na talerzach tzw. roboczych, gdzie będę je lukrowała. Jak już lukier zastygnie przekładam na talerz właściwy, który podam na stoliku do kawy.

Życzę Wam wspaniałych wypieków i spokojnych dni wolnych 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *