Pomysły na prezenty świąteczne dla mężczyzn

Co roku zastanawiam się jaką przyjemność sprawić moim bliskim. Słucham rozmów podczas naszych spotkań rodzinnych i wyciągam niezauważalnie informacje o czym marzą, co lubią, jakie mają potrzeby. Analizuję to przez kilka kolejnych dni i będąc na zakupach sprawdzam czy znajdę to co chciałabym położyć im pod choinką.

Nie jest to proste zadanie ponieważ jest nas dużo. Nie zawsze wiem co jest komu potrzebne. Czy będzie pasowało? Czy nie ma już tego w domu? Bardzo chciałabym, aby było to coś wyjątkowego. Idealnie pasującego do danej osoby. Uwielbiam robić spersonalizowane prezenty, takie które sprawią komuś po prostu zwyczajną radość. Kiedyś mój mąż śmiał się z nas gdy wraz z rodzeństwem opowiadaliśmy sobie co dla kogo mamy. Stwierdził wtedy, że to żadna niespodzianka. Tym bardziej jak pytałam kogoś wprost. Uznał, że to jest taki czas, kiedy powinniśmy siebie zaskakiwać, że powinny to być prezenty nieoczywiste dla obdarowanego. Niemniej jednak w jego guście. Bardzo sobie wzięłam do serca jego słowa i od tamtego czasu nie pytam nikogo wprost. Tradycją się stało, że spotykamy się u moich rodziców po kolacji wigilijnej. Przyjeżdżamy wszyscy na bardzo późną kawę, podczas której najmłodsze dzieci rozdają wszystkim prezenty spod choinki, które zazwyczaj dowozimy dzień przed wigilią. Kiedy już wszyscy otrzymają swoje pakunki zaczyna się istna zabawa w rozpakowywanie. Wtedy ja zatrzymuję się na chwilę i podglądam wszystkich pozostałych. Patrzę na ich uśmiechy, czasem wzruszenie lub zaskoczenie. Ten moment trwa raptem pięć minut, ale ja mam wrażenie jakbym oglądała film w zwolnionym tępie. W zeszłym roku udało mi się to wszystko nagrać i obejrzałam ten film dopiero teraz. Uwierzcie mi, że wiele się z tego momentu zapomina. Taką prawdziwą radość dzieci, ich ogromny entuzjazm i niepohamowany śmiech. Wzruszenie mamy i zaskoczenie taty. To są takie chwile, które szybko wymazujemy z pamięci, a są tak piękne. W tym roku postaram się znów zaczekać ze swoimi prezentami do czasu, aż ktoś zauważy, że znów jestem “operatorem filmowym” 🙂

Wracając do prezentów. To powiem Wam szczerze, że nigdy nie mam problemu z mami, siostrami czy przyjaciółką. Jest tyle gadżetów, kosmetyków, zimowych ocieplaczy, książek, albumów i świetnych rajstop, że te prezenty idą mi najłatwiej. Wystarczy tylko dodać do tego odrobinę szaleństwa i podarunki gotowe. Chciałam napisać, że najlepiej jest z małymi dziećmi, ale klawiatura nie chciała mi tego przyjąć. Tutaj pojawia się problem z ewentualnym brakiem pasji i zainteresowań. Jeśli dzieci mają ulubionych swoich bohaterów to już połowa szczęścia. Druga połowa to trafić w coś czego jeszcze nie ma. Podobnie jest też z młodzieżą. Nie gardzą dobrym ciuchem, kosmetykim czy jakimś gadżetem. Ostatecznie zawsze można wręczyć kartę podarunkową zarówno do wybranego sklepu jak i całej galerii. Czasem rozwiązuje to problem i daje wolność wyboru.

Nie będę rozpisywała się co konkretnie można kupić kobietom, dzieciom czy młodzieży, bo w tym przypadku myślę, że mało kto z Was ma z tym problem.

Natomiast nie sposób wspomnieć tutaj o mężczyznach. Najtrudniejszą grupę, dla której przygotowanie prezentów to jakiś kosmos, zostawiłam na sam koniec. Mowa tutaj o mężczyznach, którzy z reguły dzielą się na dwie grupy. Jedni niczego nie potrzebują, drudzy zaś wszystko mają 🙂

I tu pojawia się problem…

Myślę, że każdy z nas ma w swojej rodzinie takie osoby i często zmaga się z tym samym problemem co ja nie tylko raz w roku. Pojawia się zatem pytanie: co sprawić komuś, kto wszystko ma lub niczego nie potrzebuje?

Tu z pomocą przyszedł mój mąż. “Posłuchaj Kochana, chciałbym porozmawiać z Tobą na temat prezentów dla chłopaków (a mamy ich kilku w naszej rodzinie). Część z nich już tyle razy otrzymała skarpetki, szaliki, rękawiczki, spinki do koszul, krawaty, czapki, szklanki do whiskey, koszule, portfele, zegarki, paski, itd., że w tym roku musimy zmienić taktykę. Co byś powiedziała, jakbyśmy zrobili im prezenty w OBI lub CASTORAMIE?”.

Hmmmm pomyślałam przez chwilę i w sumie, czemu nie? Zgodzę się, że wszystkie powyższe opcje zdążyliśmy już wykorzystać w poprzednich latach i może być w tym roku trudniej. Absolutnie nie jestem zwolenniczką kupowania prezentów tzw. domowych, ale to dotyczy w szczególności kobiet, więc w tym wypadku możemy zrobić wyjątek.

“Czasem brakuje mi jakichś kluczy, bo na co dzień ich nie używam, więc zazwyczaj pożyczam. Podobnie jest w całej rodzinie. A to wiertarkę biorą od Twojego taty, a to wkrętarkę ode mnie, czy miernik od szwagra. Oczywiście nikt z nas nie ma problemu z tym, żeby pożyczyć swoje sprzęty, ale jak ja mam jechać do Twojego taty, albo twój brat do mnie, specjalnie po jakiś wkrętak to już się odechciewa dalszej pracy. Dodatkowo rzadko kiedy wybieramy się do sklepu np. po śrubokręty z własnej nieprzymuszonej woli, tak jak wy po ciuchy. Zazwyczaj brakuje ich w najmniej odpowiednich momentach. Może sprawimy im takie prezenty, lekko robocze, ale zawsze pod ręką. A w razie co uzupełnimy rodzinną skrzynkę narzędzi i zawsze będziemy mogli wspomóc się nawzajem.”

Powiem Wam coś jeszcze. Mój mąż pojechał i sam zrobił wszystkie te zakupy, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Jadąc do sklepu znał, że nie będzie mnie ciągał do Castoramy, bo czułabym się tam jak on w Home and You 🙂 I miał absolutną rację.

Z racji tego, że mój syn wie, że to my robimy prezenty pod choinkę nie muszę już czekać aż zaśnie i pakować je po nocach. Kiedy najchętniej usiadłabym z kubkiem zimowej herbaty i obejrzała kolejny świąteczny film. W weekend przystąpiłam już do zapakowania pierwszych prezentów, dzięki czemu oszczędzam czas na swoje przyjemności.

Do ubiegłego roku wszystkie podarunki pakowałam w szary papier i przyozdabiałam różnego rodzaju kokardami i wstążkami. W tym roku zakupiłam piękne świąteczne papiery w EMPKu. Do tego wzięłam jeszcze sznurki w kolorze czerwonym i brązowym. Jak zdążę to jeszcze chciałabym dołożyć do tego cukierkowe laseczki.

Święta już za dwa tygodnie, a ja mam wrażenie, że nie zdążę się nacieszyć tym czasem i znów w wakacje będę myśleć o grudniu. Postanowiłam więc wyciągnąć z garderoby już bardziej odświętne ubrania, cekiny i błyskotki. Zapisałam sobie również plan działania na najbliższy tydzień, tak aby nie tracić żadnego dnia. Czekają mnie jeszcze zakupy prezentowe, które uwielbiam robić i już się nie mogę doczekać kiedy je rozpocznę. Przede mną również przyjemny dzień z moją przyjaciółką. Mała co roczna tradycja, którą chętnie Wam tutaj niebawem opiszę.

Tymczasem mam nadzieję, że choć kilu z Was podpowiedziałam jaki prezent możecie przygotować dla taty lub brata.

Gwarantuję, na pewno będą mile zaskoczeni.

A Wy? Macie już wszystko przygotowane, czy dopiero się rozkręcacie?

Czy jest tu ktoś, kto czasem nie czuje jeszcze tej magii Świąt?

Dajcie znać co u Was!

2 komentarze

  1. Ja nie lubię robić prezentów na ostatnią chwilę i zawsze już przed Mikołajkami mam już wszystko kupione 😂 jedyne co to muszę spakować prezenty, które bliscy dostaną w Wigilię, bo te Mikołajkowe już spakowane były wcześniej tak, by 6 grudnia trafił do właściwej osoby 😂😂😂🥰
    Zapraszam Cię kochana do siebie na http://www.bellasmile.pl
    Buziaki ❤️❤️❤️

    1. Super organizacja 🙂 U mnie bywa z tym różnie, ale w tym roku jest chyba najspokojniej. Wcześniej gdy kupowałam prezenty w listopadzie, to jeszcze przed Świętami cały czas je uzupełniałam. Co ostatecznie nie było dobrym rozwiązaniem dla mojego portfela 🙂

      lovetravelshopping

Pozostaw odpowiedź lovetravelshopping Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *