Nowa książka, moje przemyślenia i stylizacja inspirowana serialem “Emily w Paryżu”

*

Nie masz czasem tak, że brakuje Ci odwagi? Odwagi do podejmowania szybkich, czasami dziwnych, fantazyjnych, nieprzewidywalnych decyzji? Robisz rekonesans za i przeciw. Spisujesz na kartce dobre i złe strony. Analizujesz, powątpiewasz, zniechęcasz się i ostatecznie rezygnujesz? Ile miałaś w życiu takich sytuacji, ile takich sytuacji wykorzystałaś, a ile zaprzepaściłaś, bo bałaś się uwierzyć w samą siebie? Zawsze znajdzie się głos rozsądku, mamy, przyjaciółki, taty, brata, siostry, szwagra, męża, który przeważy na Twojej decyzji. O ile będziesz go słuchała, albo co więcej szła za nim nie dopuszczając do siebie swojego JA. Zastanów się tak chwilę, ile razy podjęłaś decyzję wbrew najbliższym, ale z sukcesem dla siebie? Wbrew woli innych, ale ze zrozumieniem własnych potrzeb? W końcu przeciwko komuś, ale z szacunku do własnego serca?

Odnoszę wrażenie, że my kobiety, romantyczki, sentymentalistki zawsze mamy na końcu do dodania jakieś ale. Ale czy nikt się na mnie nie obrazi, ale co powie moja mama, ale nie mogę tego zrobić siostrze, ale mój tata by tego nie pochwalał, ale mój mąż na pewno się na to nie zgodzi, ale co z dzieckiem wtedy zrobię, ale czy wypada, ale czy to nie przesada, ale, ale, ale, ale…..

Nie zdradzę Ci w tym momencie, żadnej złotej rady. Nie podam gotowych rozwiązań. Nie popchnę do działania. Nie zmienię czyjegoś zdania. Ale…. mogę zadać jedno pytanie. Jak będziesz się czuła, kiedy wyzbędziesz się tego ALE i tym razem postanowisz inaczej, zrobisz coś szalonego, wyjedziesz sama na tydzień, kupisz wymarzoną torebkę, cały dzień przesiedzisz w SPA, wyznasz w końcu miłość właściwej osobie, zostawisz za sobą wcześniejsze złe wybory, rzucisz znienawidzoną pracę, kupisz bilety na samolot na jutro. Jak czułabyś się, gdybyś podjęła ryzyko? Co więcej, do czego mogłoby to Ciebie zaprowadzić? Jak potoczyłyby się dalsze Twoje losy? Czy małe szaleństwo nie siedzi jednak w Tobie? Nie gila Cię za prawym uchem doprowadzając Twoje serce do szybszego bicia budząc przy tym wszystkim uśpione motyle w brzuchu?

Całe życie ciągle coś nam się wmawia, nakazuje, uczy, poprawia, komentuje, oskarża. Wszyscy to robią. Nasi rodzice i bliscy wobec nas, my wobec naszych dzieci, dzieci wobec nas, mąż żonie, żona mężowi. Takie błędne koło. I tu Cię zaskoczę. Można się z niego wyrwać nie tracąc przy tym bliskich, a jednocześnie spełniając swoje największe marzenia. Mówiąc nie tracąc bliskich, to nie znaczy, że ktoś się nie odwróci. Na pewno wiele będzie takich osób, ale zostaną przy Tobie właśnie Ci, na których chcesz polegać najbardziej. Jeśli Twoje decyzje nie krzywdzą innych, bądź spokojna i działaj. Wiem co mówię, bo wiele razy podjęłam w swoim życiu trudnych i szalonych decyzji. Do dzisiaj mi tak zostało. I mimo, że może dla kogoś nie jest to nic wielkiego, to dla mnie takie małe sukcesy to ogromne osiągnięcie.

*

*

Zdałam sobie z tego sprawę już bardzo dawno, ale przypomniała mi o tym najnowsza książka Jojo Moyes “Dwa dni w Paryżu” i główna bohaterka jednego z opowiadań o imieniu Nell. Uwielbiam Paryż i jak tylko dowiedziałam się, że książka o tym tytule pojawi się na naszym rynku zamówiłam ją jeszcze w przedsprzedaży. Potrzebowałam dwóch popołudni, aby się z nią zapoznać i przypomnieć sobie co w życi daje nam balans. Szczególnie w obecnych czasach, kiedy podejmowanie spontanicznych decyzji musiałam schować głęboko na dnie. Przeniosłam je więc póki co w sferę marzeń i zapisuję w notesie na lepsze czasy. Żyjąc nadzieją, że wszystko się spełni lub chociaż nada nowy bieg w nowej rzeczywistości.

Książka podzielona jest kilka części. Pierwsza opowiada o Nell, Paryżu, decyzjach, marzeniach i miłości. O tym, że czasem pewne schematy należy porzucić. Zmienić przyzwyczajenia i nadzwyczajnej zaryzykować. Nell wszystko analizuje, mocno przeżywa, nie jest odważna, ani szalona, ale jednak podejmuje ogromne ryzyko, cały czas mając w głowie rady swojej matki. Przy tym wszystkim poznaje przystojnego pisarza w samym sercu Paryża podczas swojego romantycznego weekendu we dwoje… No właśnie. Jak to jest z tym weekendem we dwoje? To zostawiam do odkrycia już Tobie.

Zaczęłam pisać ten tekst w momencie, jak się później okazało, kiedy skończyłam czytać pierwsze z kilku opowiadań. Myśląc, że być może będą one miały ze sobą jakiś związek, że na końcu okaże się, że postacie się znają lub są nawet spokrewnione. Im dalej brnęłam tym coraz bardziej byłam rozkojarzona. Po tytule [wiele razy wspominałam o tym, że rzadko czytam opisy, aby zostawić sobie trochę do odkrycia] byłam przekonana, że będzie to kolejna piękna historia o miłości. Sam tytuł już mnie tak nakierował. W trakcie czytania poza tym, że coraz bardziej, jak już wspomniałam, byłam rozkojarzona to doszła do tego jeszcze pełna irytacja. Nic ze sobą się nie zgadzało, ale postanowiłam dotrwać do końca. I zrozumiałam…

Tych kilka historii, kilku par, dwojga ludzi przypomniało mi jak ważna jest miłość, zrozumienie, nie ocenianie, empatia, działanie, trudne decyzje, rozmowa, podejmowanie ryzyka, współczucie, zaufanie, uważność, potrzeba tej drugiej osoby, docenienie, ponowne spojrzenie na swoje odbicie w lustrze i zmiana jaką przechodzimy w ciągu całego życia w różnych sytuacjach. Jak spojrzenie drugiej osoby na tę samą rzecz może budzić skrajnie inne emocje. Jak to, że czasem najciemniejsze strony naszej duszy, które potrafią doprowadzić nas do obłędu, po prostu się mylą. Jak bardzo istotne jest to co mówią inni dopóki nie skonfrontujemy tego z rzeczywistością, która da nam informację w jak wielkim jesteśmy błędzie. Jak to, że w życiu czasem trzeba przymknąć oko, żeby dostać dużo więcej w zamian.

Jestem bardzo rozemocjonowana po tej lekturze i chwilę mi zajmie zanim dojdę do siebie. Zanim to wszystko co tak wnikliwie przeczytałam ułoży się odpowiednio w mojej głowie. Nastawiłam się na przepiękną przygodę romantyczną w Paryżu, a dostałam niezłą lekcję uczuciową z pełnym jej wachlarzem, tak skrajnie różną a zarazem piękną i mądrą, że nie pozostaje mi nic innego jak z całego serca polecić Ci tę książkę. Wyrusz w przygodę pełną różnych rodzajów miłości, która czasem rodzi się z jej braku lub zapomnienia, że takie uczucia naprawdę łączą ludzi. Choć czasem zakończenie bywa zaskoczeniem…

*

płaszcz, spodenki – ZARA / sweter – HOUSE / buty – MASSIMO DUTTI / torebka – TRUSSARDI / beret – WITTCHEN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *