Lista przyjemności…

*

Kiedy nadchodzą długie jesienne popołudnia, gdy na zewnątrz robi się dużo szybciej ciemno, a wciągu dnia słońce nie zawsze z nami się wita, to pojawia się wtedy pewne wolne pole do nabierania złych nawyków. Przede wszystkim narzekanie, zmęczenie, znudzenie, brak entuzjazmu i chęci do działania, apatia, smutek, przygnębienie przerywane krótkimi zrywami radości. Dodatkowo w obecnej sytuacji dochodzi jeszcze brak perspektyw na poprawę tego stanu, co może prowadzić niestety do stanów depresyjnych. Do momentu zaistnienia tego faktu i zauważenia go przez otaczających nas ludzi, nie zdajemy sobie sprawy, że coś jest nie tak lub nawet nie dopuszczamy do siebie takiej myśli. Wydaje się nam, że to normalne, bo spadek energii, bo zmiana czasu, bo zawsze gorzej czujemy się w tym okresie roku. I pewnie w większości będzie to prawdą, tylko mało kto z nas zorientuje się jak już będzie po prostu źle. Warto dać sobie czas na przemyślenia, na smutek i łzy, na zamartwianie się, ale warto też określić sobie ile mamy tak trwać w zawieszeniu.

Jeśli uznajemy, że najbliższy weekend nic tylko kanapa, serial i pizza – OK. Ale trzymajmy się tego, że to raptem dwa dni, a nie dwa tygodnie. Jeśli uznajemy, że skoro home office i nie trzeba się co rano stroić – OK. Ale przeznaczmy maksymalnie dwa dni na dresy lub szlafrok. Jeśli nie chcemy z nikim rozmawiać przez jakiś czas – OK. Ale uprzedźmy o tym najbliższe osoby, że następnego dnia będziemy nieosiągalni i wyłączmy telefon. Ale na jeden dzień nie więcej, bo inaczej możemy spodziewać się wizyt zmartwionych naszym stanem gości, od których od trzech dni nie odbieramy telefonów.

Uważam, że na takie odstępstwa od życia codziennego powinien pozwolić sobie każdy z nas i nikogo nie powinno to dziwić. Przecież nie od razu chcemy się dzielić naszymi problemami czy troskami. Często po jednym lub dwóch dniach odosobnienia lub jednak porozmawiania z najbliższą osobą czujemy się znacznie lepiej. Nie oznacza to, że przy nadmiarze wolnego czasu nie zaczniemy podświadomie szukać kolejnych problemów.

Aby tak się nie stało, aby nie popadać w lekkie stany odrętwienia i takiego otumanienia postanowiłam tej jesieni zarezerwować trochę czasu tylko dla siebie. W natłoku codziennych spraw bardzo często zapominamy o różnego rodzaju przyjemnościach dla ciała i duszy. Często nasz dzień wygląda tak samo: praca-dom, dom-praca, a wieczorem kładziemy się do łóżka z przeświadczeniem, że znów nic nie zrobiliśmy. Czas z tym skończyć i wprowadzić pewne zmiany.

Codziennych obowiązków nie zmienimy, jedynie co możemy zrobić, to oddelegować część na innych domowników, którzy być może nie zdają sobie sprawy jak bardzo nam pomogą robiąc tylko jedną rzecz. Ja już dawno nauczyłam się prosić o to mojego męża czy syna i poza tym, że nie widzą oni w tym problemu to okazało się, że nie muszę być za wszystko odpowiedzialna. Nie oczekujmy natomiast, że będzie to zrobione dokładnie tak jakbyśmy tego oczekiwały. Nikt nie czyta nam w myślach więc im więcej wskazówek tym większe prawdopodobieństwo, że nie będziemy musiały poprawiać. Dzięki temu nie będziemy czuły, że wszystko spada na nasze barki. Jest to ważny element życia ponieważ obowiązków domowych nie możemy nigdy pominąć. Zawsze będzie coś do prania, ugotowania, posprzątania itp. Ale planując tydzień warto dobrze się zastanowić co i kiedy zrobić.

Robiąc sobie taki plan w głowie warto pomyśleć również o przyjemnościach. Mało kto poza wakacjami i innymi dniami wolnymi planuje przyjemne rzeczy, które chciałby z robić. W efekcie braku takich działań mamy wrażenie, że nie dość, że nie starcza nam czasu na obowiązki, to jeszcze nie mamy nic od życia. Ile razy wychodząc do pracy mówiłaś sobie: OK jak wrócę to wrzucę pranie, w trakcie przygotuję obiad, po obiedzie powieszę pranie, wytrę kurze, przyszyję wszystkie guziki, które ostatnio pogubiłam, pojadę po zakupy spożywcze, zrobię porządek w garderobie i na koniec umyję samochód. Ale będzie super dzień i tyle rzeczy będę miała “do przodu”.

Niezły plan, sama przyznasz. Ambitny i w sumie taki realny. Ale rzeczywistość ma się zupełnie inaczej. Rano okazuje się, że dzieciaki nie przygotowało]y się do szkoły, wyjeżdżasz spóźniona. Pędem pod szkołę bo za chwilę zaczynają się lekcje. Wkurzona całą sytuacją (chociaż codziennie prosisz, powtarzasz i nic) jedziesz do pracy. Ok oddychasz głęboko, robisz pierwszą kawę, uśmiechasz się do koleżanek, aż tu nagle coś nie idzie po Twojej myśli, pojawiają się sytuacje problematyczne, które trudno będzie rozwiązać bez uszczerbku, stresujesz się i widzisz tylko czarne scenariusze. Dzień trwa, Ty walczysz o jak najszybsze ugaszenie pożaru całkowicie wypalając się przy tym psychicznie. Wracasz do domu, niby zadowolona, że wszystko się udało. Dzieci witają Cię uśmiechem i różnymi sprawami, a Ty marzysz tylko o tym żeby usiąść na kanapie z kubkiem ulubionej herbaty. Miałaś jednak na dzisiaj takie ambitne plany i nieplanowanie dopadła Cię migrena. Robisz obiad, sprawdzasz lekcje siadasz na kanapie i zasypiasz… Budzisz się po dwóch godzinach z myślą, że znów zawaliłaś i jutro będziesz miała więcej do roboty. I tak od poniedziałku do piątku…

Niezbyt miła perspektywa i mimo, że cała sytuacja jest mocno przejaskrawiona, bo przecież nie codziennie walczymy z wiatrakami, to wiele z nas odnajdzie w niej cząstkę siebie. A co byś powiedziała na to, żeby z powyższego planu zadań wykreślić jedno lub oddelegować je na kogoś innego, a dodać coś co sprawi nam taką osobistą przyjemność. Podejrzewam, że mimo przeciwności losu sama perspektywa, że czeka na nas coś miłego sprawi, że więcej będzie się nam chciało zrobić. Na mnie zawsze to działa i często okazuje się, że zrobiłam dużo więcej niż planowałam na początku.

Aby jednak do tego doszło, naprawdę musisz się dobrze przygotować. Zazwyczaj wiesz co masz do zrobienia i z reguły w większości się udaje, więc trzeba skupić na tym drugim. Weź w rękę długopis, kartkę lub kalendarz i spisz wszystko to co chciałabyś w danym miesiącu zrobić, ale tylko i wyłącznie dla własnej przyjemności i własnej dbałości o siebie. Mogą to być najróżniejsze rzeczy. Wszystko to co przychodzi Ci do głowy, ale jakoś zawsze zostawiałaś to na potem, na jutro, na za tydzień, na za miesiąc, na nigdy… Nie nakładaj na siebie żadnych ram. Nie muszą to być konkretnie cztery rzeczy na miesiąc. Liczba nie ma tu najmniejszego znaczenia. Jednego miesiąca uda Ci się zrobić 10 rzeczy z listy, innego tylko jedną. I tutaj pamiętaj – nie możesz mieć wyrzutów sumienia jeśli nie zrobisz wszystkich. Mnie się to też nie udaje w 100%, ale cieszę się kiedy przynajmniej połowę uda mi się zrealizować. Planuj tak co miesiąc i staraj się zrobić tyle ile możesz. Zobaczysz, że po jakimś czasie przyniesie to naprawdę wymierne korzyści.

Zastanawiasz się co mogłabyś zapisać w tym kalendarzu np. na listopad? Poniżej znajdziesz listę rzeczy, którą spisałam na szybko w ciągu 10 minut. Zobaczysz jak wiele przyziemnych rzeczy omija nas, a tak naprawdę dały by nam wiele radości i przyjemności. Korzystaj z listy dowoli 🙂 A jeśli masz jeszcze jakieś ciekawe pomysły to czekam na komentarz tutaj lub pod postem na Instagramie.

*

*

LISTA PRZYJEMNOŚCI:

  1. Pojeżdżę godzinę samochodem po mieście bez celu z ulubioną muzyką w tle. Najlepiej wieczorem kiedy będzie mały ruch,
  2. Upiekę chleb.
  3. Całą sobotę przesiedzę w piżamie przed TV i będę oglądała filmy i seriale na Netflixie. O jedzenie zadbam wcześniej, aby tego dnia nie musieć nic innego robić.
  4. Zadbam o stopy i przez minimum 20 dni będę pamiętała o kremach i balsamach nawilżających. Będę je trzymała przy łóżku, żebym miała je pod ręką.
  5. Przeczytam dwie książki.
  6. Wymienię zdjęcia w ramkach.
  7. Dwa razy po godzinie spędzę w lesie na przyjemnym spacerze.
  8. Spotkam się z koleżanką i przegadamy cały dzień.
  9. Udam się na wizytę do kosmetyczki [jeśli nie masz na to za dużo czasu, to chociaż regulacja i henna brwi].
  10. Zaplanuję sobie ubrania na cały kolejny tydzień.
  11. Upiekę ciasto.
  12. Zrobię kontrolne badania krwi.
  13. Przygotuję ulubioną sałatkę na kolację z mężem.
  14. Postawię tarota.
  15. Zrobię minimum 20 treningów w miesiącu.
  16. Zrobię trzy sesje fotograficzne.
  17. Zaplanuję podróż do Nowego Jorku. Pełen plan: zwiedzanie, zakupy, jedzenie, hotele, parki itp.
  18. Umówię się na USG piersi.
  19. Napiszę nowe posty na blog.
  20. Położę się wcześniej do łóżka, odeśpię stres i wczesne wstawanie.
  21. Zapisze się na kurs języka obcego.
  22. Przetestuję nowe kosmetyki.
  23. Wstanę w sobotę wcześniej, zanim pozostali się obudzą i wypiję w ciszy herbatę.
  24. Poszukam idealnej torebki.
  25. Przeczytam magazyn o modzie.
  26. Kupię ulubione kwiaty.
  27. Zrobię sobie długą kąpiel z lampką wina i świecami.
  28. Uporządkuję garderobę i pozbędę się niechcianych rzeczy.
  29. Przebiegnę 15 km w ciągu miesiąca.
  30. Znajdę wygodne, ale ładne ubranie po domu.
  31. Kupię świecę zapachową do sypialni.
  32. Poużalam się nad sobą w rytm kojącej muzyki z lampką czerwonego wina.
  33. Obejrzę film świąteczny.
  34. Poszukam informacji na temat włosingu.
  35. Zapoznam się z historią życia mojego ulubionego aktora.
  36. Poleżę na macie do akupresury minimum 8 razy w ciągu miesiąca.
  37. Napiszę pierwszy rozdział książki,
  38. W każdy czwartek będę robiła peeling twarzy i maseczkę.
  39. Zmienię kolor włosów. To jest czasochłonne i w jeden miesiąc może się nie udać, ale przecież kiedyś trzeba zacząć.
  40. Zapisze się na próbną jazdę konną.
  41. Zrobię cytologię.
  42. Zacznę ćwiczyć jogę. Na początek raz w tygodniu.
  43. Kupię sobie odjazdową bieliznę, którą założę na randkę domową z mężem.
  44. Ułożę playlisty na imprezę, święta, do samochodu.
  45. Poszukam blachy do ciasta, której zawsze mi brakuje [u mnie zawsze była to tortownica mniejsza niż 26 cm :), w końcu mam i często szczęśliwa z niej korzystam].
  46. Przygotuję mieszkanie na święta. Poproszę wszystkich o opuszczenie go na jeden dzień i w tym czasie zrobię porządki tam, gdzie najbardziej mi zależy, a nie mam na to czasu.
  47. Nauczę się robić suflet.
  48. Owinę wszystkie książki w jednakowy papier i podpiszę je ulubionym kolorem.
  49. Namaluję nowy obraz.
  50. Zapiszę się na lekcję nauki gry na instrumencie.

Podejrzewam, że sama masz mnóstwo pomysłów, które z pewnością można byłoby dopisać do tej listy. Niemniej jednak nie powinny to być rzeczy typu – marzę o podróży dookoła świata. Jest to piękne marzenie, sama takie mam, ale nie spełnię go w listopadzie. Chyba, że postawię sprawę inaczej – zaplanuję podróż dookoła świata. To brzmi już całkiem realnie. Skupię się na przewodnikach, blogach podróżniczych, spiszę wszystkie te miejsca, które chciałabym zobaczyć, sprawdzę jaka pogoda jest w ciągu roku, ustalę kierunek i pierwszy kraj, dowiem się co będzie mi potrzebne na taki wyjazd, zacznę powoli zamawiać niezbędne rzeczy. I to jest ok. Chodzi o to, aby przestać dalej marzyć tylko zacząć pewne rzeczy wprowadzać w życie. Najlepiej etapami. Sama planuję podróż do Stanów Zjednoczonych i mam zamiar taki plan spisać. podobnie wakacje po Europie. Będzie to dla mnie ogromna przyjemność, a kiedy nadejdzie dzień, że będę mogła moje marzenie wdrożyć w życie to będę do niego doskonale przygotowana.

Pamiętaj jednak o najważniejszym. Każda z nas jest inna i każda z nas ma inne potrzeby. Jeśli sprawa Ci przyjemność gotowanie obiadu z trzech dań dla rodziny, to zaplanuj taką uroczystość na jakiś dzień wolny i realizuj się w kuchni. Jeśli uwielbiasz spędzać czas z dzieckiem [kto tego nie lubi? ;)] zaplanuj zabawy, których nie zna a wiesz, że chętnie będzie w nich uczestniczyć. Jeśli kochasz modę, może warto zacząć szukać swojego stylu, przekopać się przez magazyny modowe, poprzymierzać swoje rzeczy, zrobić porządek i listę zakupów, której będziesz się trzymała przez następne trzy miesiące. Jeśli przyjemność sprawa Ci sprawianie przyjemności innym, to może upiecz rogaliki i rozwieś je po znajomym; zrób prezenty na gwiazdkę najbliższym [pamiętaj, że nie wiadomo jak będzie za miesiąc i kurierzy mogą tego nie udźwignąć w grudniu czasowo]; zabierz starszą sąsiadkę na spacer; spędź z mamą dzień we własnym domowym SPA. Jeśli najlepiej wypoczywasz w czystym mieszkaniu, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby raz w tygodniu sprzątać w takich miejscach, do których zazwyczaj nie docierasz z powodu braku czasu lub zmęczenia pozostałymi porządkami.

Pomysłów naprawdę może być nieograniczona ilość, a czas przeznaczony na realizację od kilku minut do całego dnia. Nie zawsze będą Ci potrzebne do tego pieniądze, rozejrzyj się wokół siebie i zobacz z czego nie korzystasz a zawsze chciałaś. Taka lista ma Ci uzmysłowić, że też jesteś ważna, że też możesz mieć własne potrzeby, że też wolny czas Ci się należy, że życie ucieka i możesz nie zdążyć się nim nacieszyć.

Mam nadzieję, że zachęciłam Cię do stworzenia własnej listy przyjemności.

xoxo

Marta

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *