A może już by tak odrobinę zwolnić? Święta tuż tuż…

Cieszę się tymi Świętami już od miesiąca. Wszystkie ozdoby już na miejscu, prezenty prawie spakowane, lista z potrawami zrobiona, kreacje wybrane. Przede mną jeszcze kosmetyczka, wizyta z synem u fryzjera i lekarza, no i ostatnie zakupy. Uff dużo tego. Cały ten okres staram się wprowadzać tyle magii i spokoju ile się da. Oczywiście byłabym hipokrytką mówiąc, że jestem oazą spokoju. Mnie też zaczyna udzielać się nerwówka, bo niby tyle czasu było do Świąt, a zostały zaledwie dwa dni. Jestem tym po prostu przerażona.

Bardzo zależało mi na tym, aby ten czas był naprawdę wyjątkowy. Wszyscy już jesteśmy zmęczeni tym co dzieje się dookoła i przydałaby się chwila oddechu. Niektóre wampiry energetyczne mają ostatnio niezłą pożywkę i dlatego staram się całkowicie wyłączyć negatywne myślenie. Żyję dla siebie i moich bliskich i to mi w zupełności wystarczy. Staram się wprowadzać jak najwięcej przyjemnych momentów, jak chociażby świąteczne seanse, piernikowe smakołyki, mniej pilnuję porządku 🙂 i odpuszczam jak już naprawdę nie mam siły.

Wczoraj późnym popołudniem padłam na kanapie. W czasie kiedy mój mąż z synem wyjechali na małe zakupy ja oddałam się drzemce. Miałam zaplanowane pakowanie prezentów i przygotowanie tego wpisu. Obudziłam się z wielkim trudnem po godzinie 18:00 i miałam wrażenie, że zaraz zemdleję z braku sił. Nie wiem co mnie dopadło, ale chyba nigdy się tak nie czułam. Zwlekłam się z kanapy i pierwsze co zrobiłam to uzupełniam poziom cukru przepysznym serniczkiem od moich przyjaciół. To już chyba odpowiedni moment na to, aby całkowicie oddać się smakom świątecznym. Czy się jednak mylę? 🙂

Myślę też, że jest to też odpowiedni moment na to, aby już naprawdę zwolnić. Ja wiem, brakuje jeszcze niektórych prezentów, trzeba dokupić kilka rzeczy, zająć się sprzątaniem mieszkania i chwilę dłużej postać w kuchni. Ale warto pozwolić sobie na chwilę wytchnienia. Może jakaś maseczka na twarz, kawa z wcześniej upieczonymi pierniczkami, albo chwila z zimową lekturą? Nie musimy całego dnia po pracy poświęcać tylko na kolejną pracę w kuchni. Warto oddelegować kilka zadań pozostałym domownikom, aby zyskać bez wyrzutów trochę czasu dla siebie. A godzinka poświęcona na przyjemności na pewno przyczyni się do zwiększenia efektywności na innych polach działania. Taką wyznaję zasadę. Chwilę odpocznij, a później działaj ze zdwojoną siłą.

Kilka lat z rzędu 23.12 padałam na twarz o 2 w nocy szczęśliwa, że wszystko dopięłam na ostatni guzik. Ale od trzech lat staram się to zmieniać. Jest kilka rzeczy, które muszę zrobić, ale nic się nie stanie jak upiekę jedno ciasto mniej, bo i tak przywiozę od mamy inne smakołyki, a mój żołądek niestety nie jest z gumy 🙂 W tym roku ograniczyłam maksymalnie ilość potraw, które zrobię i mam nadzieję, że załatwię sprawę w jedno popołudnie, no dobra może jeszcze z dodatkiem dwóch godzin kolejnego dnia 🙂

Nastawiłam się jednak na świąteczny relaks, przed Świętami. Ja wiem że to trochę zagmatwane, ale wiadomo jak wygląda sytuacja przed samą Wigilią jak i podczas Świąt. U mnie zawsze jest trochę biegania. Na szczęście po raz pierwszy od 11 lat będę jadła kolację wigilijną w moim domu rodzinnym, więc już samo przygotowanie mam z głowy. Dlatego też chcę zadbać o to, aby ten dzień nagle nam nie zniknął.

Mam nadzieję, że i Ty znajdziesz chwilę oddechu dla siebie i spędzisz ten czas przedświąteczny naprawdę przyjemnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *