Metamorfoza szuflad z biżuterią.

Ten wpis miał powstać w listopadzie ubiegłego roku, ale na szczęście temat biżuterii nie ma daty przydatności i można o niej pisać bez względu na pogodę, porę roku i okoliczności. Co prawda mój sweter idealnie wkomponowuje się w dzisiejszą aurę więc uznałam, że będzie to dobry moment, aby powrócić do wpisu o porządkowaniu świecidełek.

Projektując swoją garderobę przewidziałam miejsce na biżuterię. miałam dość trzymania jej w kilku miejscach i dodatkowo zapakowaną w pudełeczka wszelkiej maści, od małych na pojedyczne rzeczy po walizki i organizery. Przed każdym większym wyjściem szukałam tego ukochanego łańcuszka lub pierścionka i na ostatnią chwilę wyciągałam coś innego, bo przecież w tej szafie to powinno być. No, ale nie było. Za to, bardzo było uciążliwe otwieranie pudełka po pudełku w celu odnalezienia idealnie pasującej biżuterii do kreacji. Wiedząc, że będę mogła przeznaczyć na nią sporo miejsca uznałam, że idealnie byłoby schować ją do szuflad. Zrezygnowałam więc z miejsca na apaszki i szale i zaprojektowałam dwie równe szuflady z myślą właśnie o niej. Od razu zaznaczę, że popełniłam mały błąd bo zrobiłam je za płytkie. Ogólnie wszystko na szczęście mi się mieści, ale miałam problem z zegarkami, które nie mają bransolet i nie da się ich w żaden sposób ułożyć, aby domknąć szufladę. Także jeśli jesteś przed projektem swojej garderoby weź to pod uwagę. Szuflada powinna być głęboka na minimum 7 cm, ja mam 5 cm. I z tej rady skorzystały już moja mama i siostra.

Po zamontowaniu całej garderoby pojechałam do Ikei po wyściółki na biżuterię, żeby ją trochę podzielić, no i żeby nie jeździła po szufladzie przy każdorazowym jej otwieraniu. Znalazłam szare filcowe wkładki. Dopasowałam szerokość i długość, część lekko musiałam przyciąć i tak moja kolekcja otrzymała swoje miejsce w garderobie. Bardzo byłam zadowolona z efektu końcowego, przede wszystkim dlatego, że wszystko piękne leżało ułożone. Nie miałam już problemu z odszukaniem właściwej rzeczy i odłożeniem jej na miejsce.

Jednak z czasem, gdy zaczęłam wprowadzać zmiany w swoim mieszaniu i zajęłam się jeszcze bardziej estetyką denerwował mnie ten szary kolor. Dodatkowo moje zbiory stale się powiększały i zaczął panować mały bałagan. Przegródki nie mieściły już w jednym miejscu kolczyków czy pierścionków i wkradł się chaos szufladowy. Zastanawiałam się jak to rozwiązać. Początkowo zaczęłam szukać podobnych przegródek, które byłyby białe i z większą ilością podziałek. Niestety nie znalazłam takich, które całkowicie by mi odpowiadały. Albo były za żółte, albo za małe. Ciagle coś mi się nie pasowało. Wiedziałam, że prędzej czy później znajdę coś co spełni moje wszystkie oczekiwania. Po jakimś czasie przygotowując tygodniowy wieszak zwróciłam uwagę na jeden z organizerów jakie zamówiłam jakiś czas temu na Westwing do przechowywania biżuterii, którą miałam przygotowany na cały tydzień i dostałam olśnienia. Idealni pasowała mi na wysokość szuflady. Usiadałam do komputera sprawdzić, gdzie mogę takie organizery jeszcze zamówić oraz jakie rodzaje są dostępne. Znalazłam je na stronie FABRYKA FORM. Przejrzałam wszystko, pomierzyłam bardzo dokładnie pojemność moich szuflad, przeanalizowałam jak chciałabym podzielić biżuterię. Narysowałam sobie na kartce podziałki, policzyłam wszystko i złożyłam zamówienie. W pierwszej kolejności chciałam zrobić jedną szufladę, żeby sprawdzić czy na pewno wszystko będzie tak jak należy. Kiedy kurier przyniósł mi zamówienie cieszyłam się jak dziecko. Postanowiłam, że muszę mieć na takie porządki cały dzień, żeby na spokojnie wszystko ułożyć, a przy okazji wpadłam na pomysł, że napisze o tym post, co odrobinę wydłużyło całe moje działania, ale efekt końcowy wart był wszystkiego.

W końcu moja biżuteria została odpowiednio podzielona, wszystko ma swoje miejsce i jest bardzo przejrzyście. Aż z przyjemnością co rano i co wieczór otwieram szuflady, aby w pierwszej kolejności wybrać odpowiednie świecidełka na dzień, a następnie wieczorem odłożyć na miejsce. Teraz robię to nawet po ciemku i za żadne skarby nie chciałabym wrócić do szarych organizerów. Niestety nie mogłam zrobić drugiej szuflady w pełni ze względu na zegarki. Nie znalazłam takich podziałek, które pasowałyby mi zarówno na długość zegarków, jak i wysokość szuflady. Liczę na to, że w końcu znajdę coś odpowiedniego, bo ten szary kolor mnie teraz trochę denerwuje. Niemniej jednak całą dotychczasową metamorfozę przechowywania biżuterii uznaję za udaną. Z ogromną przyjemnością wkładam do niej różne jej elementy. Jest jeszcze jeden plus z takiego rozwiązania… Mój mąż chcąc sprawić mi prezent z powodzeniem może sprawdzić co już mam, a czego nie. Moim zdaniem jest to rozwiazanie idealne 🙂

SZUFLADY PRZED METAMORFOZĄ

GÓRNA

DOLNA

SZUFLADY PO METAMORFOZIE

GÓRNA

DOLNA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *